Życie toczy się, z dnia na dzień ... A ja czasami zatrzymuję się nad codziennością, by uszczknąć kawałek i napisać ... by nie zapomnieć.
Najbliższe Święta:

Wszystkie zdjęcia, filmy i teksty objęte są prawem autorskim. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody jest zabronione, co stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.
Korzystając z cudzych zdjęć, zazwyczaj znalezionych w internecie, zawsze zamieszczam informację o tym gdzie je znalazłam.
Lilypie First Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers Daisypath Anniversary tickers Lubię czytać

Blog > Komentarze do wpisu

Piersią i niepiersią

Tyle się teraz mówi o karmieniu naturalnym, ekologicznym - czyli piersią.

Owszem, w większości gazet dla młodych matek (typu: Mam dziecko, Rodzice, Dziecko, Mamo to ja, Twoje dziecko, etc.) są też rozdziały poświęcone karmieniu butelką (czytaj: sztucznemu, nienaturalnemu, nieekologicznemu, itd). Niemniej wiekszość osób patrzy z góry, z politowaniem na matki nie karmiece naturalnie.

I ja też tak myślałam, tak czułam. Uważałam, że ja będę karmic naturalnie, najlepiej ekologicznie, do końca 2 roku życia dziecka. I tak właśnie chciałam. Patrzyłam z góry upatrzonej pozycji na kobiety, które nie karmiły butelką. Miałam o nich swoje zdanie - niezbyt dobre. Uważałam, że to wielka przyjemność i przywilej karmic swoje dzieciatko piersią, i dziwiło mnie to, że inne kobiety to odrzucają.

Ale ... Niestety ... Zycie potoczyło się inaczej niz planowałam. Życie zweryfikowało moje podejście również do tej sprawy.

Poród zakończył się cesarka, a my walczyłyśmy o karmienie do 4 miesiąca. Z tym, że już w 2 miesiacu Marysia była dokarmiana. Karmienie nie było przyjemnością, mała zasypiała po drugim cmoknięciu, piła natomiast chetnie z butelki. Dostawała odciągniete mleko w butli lub sondą, a ja sciagałam co 2-3 godziny, prowadziłam kontrrolki karmień, odciągania i dokarmiania. Chodziłam od jednej poradni laktacyjnej do drugiej. To nie tylko nie była przyjemność, to było męczące i zniechecajace. W końcu się poddałam i oddałam sprawie własny bieg. Przestałam walczyc. Do końca 6 miesiaca Marysia ssała jeszcze w nocy, a potem zakończyła się nasza przygoda z piersią.

Teraz juz rozumiem, i wiem, że nie zawsze jest łatwo. Że czasem mozna być do czegos przekonanym, bardzo tego chcieć a mimo to może się nie udać. I że o wiele wazniejsza jest Miłość i czas poświęcony dziecku, niż za wszelka siłę osiągnięcie karmienia piersią.

Teraz rozumiem inne kobiety karmiace butelką ... Rozumie, że nie zawsze jest to odrzucienie karmienia piersią, ale czasem poprostu się nie da.

I tylko czasem patrząc na mamy karmiące piersią czuję żal, że od razu nie miałam pomocy - jeszcze w szpitalu. Że można było coś zrobić wczesniej, i wtedy by sie udało.

I tylko czasem, widząc kobiety które z łatwościa karmią piersia, czuje żal i smutek, że mi się nie udało.

piątek, 19 grudnia 2008, ewerner

Polecane wpisy

Komentarze
2009/02/02 01:10:12
Kochana,
sama fantastycznie wytłumaczyłaś, że nie pokarm jest ważny a miłość, którą się daje dziecku, prawda? To bardzo mądre słowa i pamiętaj o nich zawsze, jak będzie przychodził smutek. Ja karmię piersią, ale rozumiem Twoje słowa, bo całkiem podobne odczucia przychodzą do mnie, kiedy myślę o tym, że nie udało mi się urodzic naturalnie mojego starszego synka, choć tak bardzo tego chciałam. Sciskam Cię mocno i przesyłam wirtualnie odrobinę dobrych wirbracji.
-
dziwobaba
2009/07/20 11:38:09
Jesteś jedną z tych karmiących mam (bo przecież to miano Ci jak najbardziej przysługuje), które najbardziej podziwiam. Tak jak mierzi mnie hipokryzja i obłuda dziewczyn, które tylko czekają na pierwszy lepszy pretekst, żeby przestać karmić piersią, tak padam na kolana przed tymi wszystkimi, które potrafią miesiącami walczyć o karmienie odciągając mleko, tułając się po poradniach laktacyjnych. Nie wiem czy mi wystarczyłoby na taką walkę cierpliwości, bo ja akurat od samego początku z karmieniem nie miałam żadnych problemów, mimo że mój poród też zakończył się cesarką. Na podstawie Twojego wpisu i swoich własnych doswiadczeń mogę tylko przypuszczać, że wszystko zaczęło się od tego, że Tobie i Twojemu dziecku nie zapewniono w szpitalu, po cesarce, odpowiedniej opieki, nie udzielono wsparcia w zakresie karmienia piersią. Ja to wsparcie miałam, mogłam liczyć na pomoc, ale tylko dzięki prywatnie opłaconej położnej - gdyby nie ona, sprawa karmienia mogłaby się u mnie potoczyć podobnie.
Jak czas pozwoli, napiszę o tym jeszcze - o karmieniu po cesarce - u siebie.
Pozdrawiam i ściskam serdecznie.