Życie toczy się, z dnia na dzień ... A ja czasami zatrzymuję się nad codziennością, by uszczknąć kawałek i napisać ... by nie zapomnieć.
Najbliższe Święta:

Wszystkie zdjęcia, filmy i teksty objęte są prawem autorskim. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody jest zabronione, co stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.
Korzystając z cudzych zdjęć, zazwyczaj znalezionych w internecie, zawsze zamieszczam informację o tym gdzie je znalazłam.
Lilypie First Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers Daisypath Anniversary tickers Lubię czytać

Blog > Komentarze do wpisu

Smuteczki

Smuteczki mne ogarnęły.
Zawsze tak się dzieje jak wrócimy SKĄŚ.
Tym razem to SKĄŚ to było Zalesie, zjazd Stowarzyszenia LMM.

TAM było super:

Ludzie - nasi przyjaciele.

Małżeństwa - żywe świadectwa NPR i życia we dwoje.

Wszystkie dzieciaczki, te mniejsze i większe, wywoływały uśmiech na twarzy i ciepło w serduchu.

Kochane dzieci tych, których w sercu nazywam przyjaciółmi, choć nigdy sobie tego nie powiedzieliśmy: Tosia i Jaś, Bartuś, Kubuś, Marysia, Basia i Oleńka.  

"Brzuszki" - radość ze szczęścia rodziców, łza w oku i ... to dziwne kłujące uczucie w sercu (czy to zazdrość???). Och, ile bym dała, żeby mieć taki "brzuszek", dzieciątko pod sercem ...  

Rozmowy - budujące, łączące serca, zmniejszające przestrzeń nas dzielącą, dające nadzieję, pokazujące, że nie jesteśmy sami, że jesteśmy potrzebni, że trzeba rąk do pracy i serc do dzielenia się. 

Wykłady ojca Ksawerego Knotza (zobacz Akt małżeński - Szansa Spotkania z Bogiem i miedzy Małżonkami).

Eucharystia - spotkanie z Najważniejszym Przyjacielem.

I jeszcze Jaś. Nie wiem czemu to spotkanie wywołało tyle emocji, cieplych, pozytywnych i dobrych emocji, choć nie zawsze łatwych (bo przecież pragniemy zaprosić do naszej rodziny kolejne dzieciątko). Już samo patrzenie na niego, u mamy czy taty na rękach, wywoływało uśmiech w sercu i oczach, bo przecież znamy się od "fasolki", choć nie widzieliśmy się prawie rok. Nie wiem, może spotkały się "pokrewne dusze", amoże to było poprostu spotkanie dwóch otwartych serc. A potem: utulić dzieciątko drżącymi rękami ... obdarzyć uśmiechem i otrzymać odpowiedź ... zaufanie i ufność ... i pokój, że tak jest dobrze, że tak właśnie powinno być. Kasiu, Tomku, dziękuję Wam za Jasia ;)

Ale powrót, jak zwykle - ciężki. Wczoraj w domu nie potrafiłam sobie znaleźć miejsca, ale emocje spotkania wciąż były świeże, i nie byłam sama, był Krzyś i Marysia. Teraz emocje też są świeże, ale już nie tak. A ja siedzę sama w pracy i ... nie mogę się do niczego zabrać, nie mogę się pozbierać, nie umiem. Wiem, to przejdzie, ale dziś jest trudno, są smuteczki.

poniedziałek, 14 września 2009, ewerner

Polecane wpisy

Komentarze
rodzinkaxl
2009/09/14 22:08:05
Jutro, znienacka, może być najwspanialaszym dniem naszego życia. A jeśli się nie uda, to przecież jest pojutrze. Jeśli to coś może pomóc w smuteczkach to ślę wsparcia tyle ile sił w ramionach. Pozdrawiam ciepło, Magda.
-
ewerner
2009/09/15 14:26:43
Dzieki, to na pewno pomoże ;)