Życie toczy się, z dnia na dzień ... A ja czasami zatrzymuję się nad codziennością, by uszczknąć kawałek i napisać ... by nie zapomnieć.
Najbliższe Święta:

Wszystkie zdjęcia, filmy i teksty objęte są prawem autorskim. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody jest zabronione, co stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.
Korzystając z cudzych zdjęć, zazwyczaj znalezionych w internecie, zawsze zamieszczam informację o tym gdzie je znalazłam.
Lilypie First Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers Daisypath Anniversary tickers Lubię czytać

Blog > Komentarze do wpisu

Szczepić czy nie szczepić, oto jest pytanie

Wprawdzie my już jestśmy po wszystkich obowiązkowych i nielicznych dodatkowych szczepieniach niemowlęcych (i poniemowlęcych). Ale ostatnio, zmobilizowana przez koleżankę oczekującą maleństwa, zrobiłam małe podwumowanie szczepień, które mieliśmy. I ... koleżanka się przeraziła, a ja zastanawim się, czy to dobrze? Czy właściwie potrzebne sa te wszystkie szczpeinia? A może sa one zupełnie niepotrzebne i tylko szkodzą zamiast pomagać? Ludzie mówią sprzeczne rzeczy. Lekarze jedno, pielęgniarki drugie, na forach trzecie ... W co wierzyć? Co podpowiedzieć mamom, które dopiero staną przed tym dylematem?

Z jednej strony, właściwie kłucie maleństwa nie wydaje się potrzebne. Sama znam mamy, które nie szczepią wogóle. 

My nie zdecydowalismy się na szczepienie przeciwko Rotawirusom (bo i kosztowne, a Mary nie chodziła do żłobka, więc nie czuliśmy takiej konieczności). Ale jak wszyscy zachorowaliśmy na Rota, i Marysia wymiotowała dalej niż widziała i "leciała" przez rece, to ... zastanawiałam się czy nie trzeba było jednak kupić tej szczpionki. Może by wtedy nie zachorowała.

Dylematy ...

Nasze rozwiązanie było standardowe i większość szczepionek mieliśmy z urzędu. Nie zdecydowałam się na te 5w1 czy 6w1 (Kalendarz szczepień), bo jakoś nie ufam takim koktajlom. Być może to działa, ale jakoś nie do końca jestem przekonana. W konsekwencji kuliśmy się nawet do 3 razy za jedną wizytą.

Podsumowując (przy okazji podam nazwy szczepionek i różne komentarze od siebie):

+ błonnica, tężec, krztusiec - bezkomórkowy (acelularny), czyli dający mniej powikłań (głównie neurologicznych), tzw. DTPa - ze skierowania od neurologa (2x Infanrix, 2x Tripacel)

+ Hib (Haemophilus influenzae typu b) - pierwsza dawka zalecana, od drugiego razu obowiązkowa, bo zmienono kalendarz szczepień w miedzyczasie, (3x Hiberix, 1x Act-HIB). Hiberix można łączyc w jednej strzykawce z Infanrix'em.

+ WZW B - z rozdzielnika (2x Euvax B, 1x Hepavax-Gene)

+ polio czyli Choroba Heinego-Medina - szczepionka inaktywowana (zabita), 3x Imovax

+ odra, swinak, różyczka - równiez z rozdzielnika (Priorix)

+ pneumokoki - 2x Prevenar

No i to byłoby na tyle.

Są jeszcze zalecane szczepionki przeciwko, których nie robilismy:
- biegunki rotawirusowe
- meningokoki
- kleszczowe zapalenie mózgu
- ospa wietrzna
- WZW typu A,
- grypa

Zastanawiam się jeszcze nad WZW typu A. Ale sama nie wiem, czy warto.

No więc szczepić, czy nie szczepić? Jakie jest Wasze zdanie  na ten temat? Jak Wasze pociechy przechodziły szczpienia? A może wogóle nie szczepiliście (jakie były argumenty dla pediatry)?

czwartek, 24 września 2009, ewerner

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: mamaignaca, *.lublin.mm.pl
2009/09/24 12:29:29
Ewa to jest temat, który od urodzenia Ignaca spędza nam sen z powiek. Najbardziej przerażają na powikłania związane z tym, że szczepionki w większości są konserwowane rtęcią i to ona jest najbardziej niebezpieczna w tym całym zamieszaniu. My też przy Ignacu zdecydowaliśmy się na podstawowy program szczepień (czyli więcej kłóć). I nie zamierzamy stosować nic więcej. Ignac najgorzej zniósł odra-świnka-różyczka, dzięki Bogu jednak póki co żadnych innych powikłań nie zauważamy. Przy następnym dziecku mamy kolejny dylemat. I bardziej skłaniamy się ku temu, żeby nie szczepić. Najbardziej denerwuje mnie to, że jest tak wiele sprzecznych informacji na ten temat. Że lekarze nie informują o różnych możliwościach, ewentualnych skutkach. Dopiero niedawno dowiedzieliśmy się, że przed negatywne działanie rtęci z konserwantu można zmniejszyć poprzez podawanie przed i po szczepieniu zwykłej wit. C. Dla mnie to w ogóle jakiś absurd, że musimy podejmować takie decyzje bez fachowej porady, jasnej informacji. Jak nie wybierzesz i tak może być źle... Pozdrawiam.
-
kt_ryba
2009/09/29 21:33:24
Ech... staram sie o tym nie myśleć... Ale zauważyłam, że szczepimy nasze dzieci tak samo (obowiązkowe nieskojarzone + pneumokoki) :)
-
2009/11/30 16:39:59
mam takie same odczucia. Moja lekarka prywatna zaleca aby opoznic szczepienie na ile sie da, skoro nie mozna go uniknac -wlasnie prze te rtec... Ostatnio widzialam odcinek Prywatnej Praktyki (serial medyczny amerykanski), w ktorym dziecko nieszzcepione zachorowalo na nie pamietam jaka straszna chorobe i zmarlo. A zanim zmarlo matka walczyla, aby lekarze nie szzcepili braci chlopca chorego. Lekarze jej tlumaczyli, ze to tylko glupia teoria, ze szczepionki wcale nie szkodza, a ona sie zaparla i dziecko zmarlo, a pozostalych zaszczepil lekarz bez jej zgody i z serialu wynikalo, ze uratowal mu zycie.
Mialam niejesna wrazenie, ze jestem robiona w balona ogladajac ten epizod -i ze ktos slono zaplacil, zeby tak na sile edukowac spoleczenstwo i pozbawic ludzi strachu przed szczepionkami a zaszczepic (nomen omen hehe) strach przed nieszczepieniem...
Jestem za teoria spiskowa -szczegolnie jesli chodzi o wiek, w ktorym sie szczepi, ale chyba sie poddam strachowi i zaszczepie mojego niemowlaczka. Ma teraz 3 miesiace na razie sie udalo nie zaszczepic, ale chyba wkrotce sie zlamie...