Życie toczy się, z dnia na dzień ... A ja czasami zatrzymuję się nad codziennością, by uszczknąć kawałek i napisać ... by nie zapomnieć.
Zakładki:
1% podatku
Gotowanie na ekranie
Kliknij i pomóż
Książki dla dzieci
Książki, książki, książki
Nasze przedszkola
Po pracy:
Poezja w sieci
Prace ręczne
Sklepiki z różnościami
Spotkania w sieci
Wydawnictwa
Z notatnika ...
Zarażona chustomanią?
Znajomi w pracy
Najbliższe Święta:

Wszystkie zdjęcia, filmy i teksty objęte są prawem autorskim. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody jest zabronione, co stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.
Korzystając z cudzych zdjęć, zazwyczaj znalezionych w internecie, zawsze zamieszczam informację o tym gdzie je znalazłam.
Lilypie First Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers Daisypath Anniversary tickers Lubię czytać

piątek, 20 lutego 2009

Czy to naprawdę już?
Czy nadszedł ten czas, kiedy moje dziecko zaczyna odkrywać swoją tożsamość?
Kiedy chce pokazać swoje zdanie?
Tylko jeszcze tego nie umie i pojawia się ZŁÓŚĆ!!!

Wczoraj Marysia skonczyła 25 miesięcy, długo była dzieckiem pełnym spokoju a zarazem humoru, radosnym i czarującym. A tu nagle - złóść, płacz i histeria.
Wtedy, gdy jest zmęczona i cos dzieje się nie po jej myśli. Jest rozdrażniona i się złości. Nie umie mówić i to tez jest wielki problem, bo chciałaby powiedzieć, że cos jej nie pasuje, że coś chce, a my jej nie rozumiemy i wtedy ... furia, złość, histeria.

Czy to normalne, żeby 2-latek płakał przez 40 minut non-stop?
Nie, na pewno nie.
Ale - czy to wogóle można nazwać płaczem? To wycie, rzucanie się, krzyk przez strumienie łez.

Ale jak zapobiec takiej histerii?
Jak uniknąc tego rzucania się, zrywania z siebie ubrania i leżenia w samej pieluszce na zimnej podłodze w kałuży łez?

Przytulanie - natychmiast zostaję odepchnieta.
Tłumaczenie - w czasie histerii nic nie dociera.
Próba zainteresowania czymś innym - może, choć nie zawsze działa - niestety ...
Ignorować - ok, ale jak?
Nie złościć się - o tak, jedyna rzecz która mi sie jeszcze udaje - ale jak długo będę miała tę cierpliwość?

Gdzies przeczytałam:

"Złość i upór to emocje dominujące w życiu dwulatka. Ta pierwsza pojawia się, gdy dziecko chce coś zrobić, ale nie potrafi, chce coś mieć, a nie może, druga jest nieodłącznym elementem rozwoju dziecka."

Mówią, to normalny etap w życiu dzieka. Dzieci są impulsywne. Maluchy są niecierpliwe i mają alergię na słowo „nie”. Dziecko chce decydować o sprawach, które go dotyczą i trudno mu dostosować się do ograniczeń. Dzieci mają niski próg tolerancji na frustrację, ciężko im znieść porażkę. Są mało wytrwałe.

Dobrze, jestem stanie zrozumieć:
- że jak nie może wyrazić swoich emocjii to się złości,
- jak nie umie czegoś powiedzieć, próbuje i nikt wokoło jej nie rozumie, to się złośc,
- jak chce coś zrobić i jej nie wychodzi to sie złośc,
Jestem to wszystko w stanie pojąć, tylko ...
- czemu to tak boli?
- czemu nie umiem nic na to poradzić?
- czemu czasem (zdażyło się to 3 razy w tym tygodniu) doprowadza się do takiej histerii, sama się nakręca, że już nic nie jest w stanie ukoić jej nerwów?

wtorek, 10 lutego 2009

Był już:

- Atak klonów (Gwiezdne Wojny),

- Atak makaków (Abercorn Thomas),

- Atak Burzowców (Chris Mould, Koszmarne opowieści)

U nas zaś:

- Atak wirusów!!!

Przełażą z jednego na drugie (najpier Krzysiek, potem Marysia, potem ja),
zmieniają specjalizacje: wirusowe zapalenie gardła, wirusowe zapalenie krtani, grypa (to też wirus!!!) a teraz wirusowe zakażenie przewodu pokarmowego (tzw. grypa żołądkowa, a w rzeczywistości rotawirus).

Nie szczepiliśmy Marysi, bo szczepionka jest dość droga -> 250 - 300 PLN, a my zdecydowalismy sie na pneumokoki.

I co? Marysia zachorowała. Od kogo i kiedy się zaraziła, nie ma teraz większego znaczenia. Nie ma też znaczenia, że nie chodzi do przedszkola czy żłobka. Jedynie ważne jest, że serce się kraje, jak widzę jak się męczy.

Płacze -> wymiotuje.

Pije wodę -> za chwilę wszystko londuje na podłodze.

Jest bardzo głodna, chce bułkę, zjada ją z taką prędkością, o jaką bym jej nie podejrzewała, wypija przy tym pół szklanki wody -> a za chwilę wszystko znów z powrotem.

To dopiero pierwszy dzień, zaczyna gorączkować, nie przyjmuje żadnych płynów, od goraczki mogą być tylko czopki, których nie lubi i płacze jak je dostaje, i które nie chcą działac, nie zbijają temperatury.

Pani doktor mówi, że trzeba przeczekać, nie dawać przez kilka godzin nic, potem powoli wprowadzać wodę, a potem kaszkę ryżową na wodzie.

Ale .... to nie jest proste, jak dziecko płacze i mówi "am, am, am". Albo chce się napić. Jak jej nie dać?

Ale za chwilę płacze znowu, bo wymiotuje, bo boli brzuszek.

Trzeba to przetrzymać.

Trzeba mieć nadzieję, że nie wylądujemy w szpitalu - odwodnieni, przerażeni, zmęczeni, spłakani, obolali ...

Trzeba wierzyć, ale ...

Jak to zrobić gdy serce się kraje?