Życie toczy się, z dnia na dzień ... A ja czasami zatrzymuję się nad codziennością, by uszczknąć kawałek i napisać ... by nie zapomnieć.
Zakładki:
1% podatku
Gotowanie na ekranie
Kliknij i pomóż
Książki dla dzieci
Książki, książki, książki
Nasze przedszkola
Po pracy:
Poezja w sieci
Prace ręczne
Sklepiki z różnościami
Spotkania w sieci
Wydawnictwa
Z notatnika ...
Zarażona chustomanią?
Znajomi w pracy
Najbliższe Święta:

Wszystkie zdjęcia, filmy i teksty objęte są prawem autorskim. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody jest zabronione, co stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.
Korzystając z cudzych zdjęć, zazwyczaj znalezionych w internecie, zawsze zamieszczam informację o tym gdzie je znalazłam.
Lilypie First Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers Daisypath Anniversary tickers Lubię czytać

sobota, 25 lipca 2009

Fotorelacja z tworzenia atlasu liści :)

1. Czas przygotować coś do pisania i odrysowywania liści.

2. Kleić pomagał nam też tata.

3. Marysia przygląda się, jak to sie klei, żeby za chwilę stwierdzić:
- ja tez, ja też,
- ja sama,
- daj,
- posię (proszę)

4. Jak wszyscy kleją, to i ja :) A właściwie to ja najwięcej kleję ;)

Urlopowanie, chociaż oczywiście zwiazane z opieką nad Marysia w dzień i w nocy, odświeżyło mój umysł. A odświeżony, wywietrzony i przewiany umysł, to nowe pomysły, i radość zabawy, wyklejania, odkrywania świata ...

Razem z Marysią miałyśmy plan, pozbierania liści różnych drzew i krzewów rosnących na naszej działce, i przyklejenie ich do kartki, w ramach tworzenia letniego bukietu. Pomysł ewoluowal wraz ze zbieraniem coraz to większej liczby liści. Przy czym każdy liść pochodził z innego drzewa.

Zebrałyśmy dużo różnych liści i zaczęłyśmy każdy z osobna odrysowywać na oddzielnej kartce, a następnie naklejać go obok odrysowanego kształtu. Oczywiście odrysowywaniem zajęłam się ja, klejenie było zaś wspólne, i dużo przy tym było zabawy. Kolejnym krokiem będzie wyklejenie odrysowanych kształtów różnymi materiałami: piaskiem, siemieniem lnianym, mąką, kaszą, itp. Oczywiście jeszcze bardzo dużo pracy przed nami, bo i bardzo dużo różnych liści udało się u nas na podwórku zebrać. A to przecież nie koniec, bo można je równiez zbierac w lesie, czy parku, i uzupełniać brakujące okazy w naszej kolekcji. Jak zakończymy dany obrazek, planujemy umieszczać go w koszulce i wkładac do segregatora ... Zobaczymy co z tego wyjdzie ... Aktualnie mamy już sześć kart z naklejonym i odrysowanym okazem: lipę, dereń, perukowiec zielony, perukowiec czerwony, orzech i jabłoń.

czwartek, 23 lipca 2009

Dzięki mojemu teściowi, mam również kilka zdjęć z wnętrz lwowskiej opery, muzeum w Kamienicy Królewskiej (nieopodal Czarnej Kamienicy) oraz Katedry łacińskiej i ormiańskiej. Chciałabym się tymi wnetrzami z Wami podzielić. Zapraszam do oglądania.

1. Opera Lwowska

2. Muzeum Narodowe imienia Króla Jana III

3. Katedra Łacińska

4. Katedra Ormiańska

wtorek, 21 lipca 2009

Lwów, miasto łączące Wschód z Zachodem. I to nie tylko pod względem geograficznym, historycznym i politycznym. Ale również, a może i przede wszystkim pod wzgledem kulturowym, religijnym.

We Lwowie, i właściwie w całej zachodniej ukrainie, łacza się i mieszają różne wyznania, różne doktryny, różne obrządki ...

 - Kościłół Rzymskokatolicki, główna ostoja Polskości we Lwowie

Katedra łacińska, Kaplica Boimów

- Kościół Unicki, czy Greko-Katolicki, a właściwie Kościół Katolicki obrządku Bizantyjsko-Ukraińskiego

Cerkiew św.Jura, katedra greko-katolicka

- Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny, wyzwolony spod patryjarchatu kijowskiego, moskiewskiego czy konstantynopolskiego 

- Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego

- Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego

 
Cerkiew Wołoska (Cerkiew Uspieńska) 

- Kościół Katolicki obrządku Ormiańskiego

Katedra ormiańska we Lwowie.

Do 1945 katedra katolicka obrządku ormiańskiego pw. Wniebowzięcia NM Panny. W latach 1945-2001 katedra, zamknięta przez władze ZSRR, służyła jako magazyn dzieł sztuki zrabowanych z obiektów sakralnych ziemi lwowskiej. Przed wizytą we Lwowie papieża Jana Pawła II została przekazana na cele kultu religijnego wiernym Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego.

- Apostolski Kościół Ormiański

- Judaizm Ortodoksyjny

- Judaizm Reformowany

- Chasydzi

- wiele Kościołów Protestanckich

Kościół protestancki, ul. Czerniwecka

W czasie mojego pobytu we Lwowie wiele czasu poświęciłam na zwiedzanie Cerkwii i Kościołów.  Kilka z nich pokazałam powyżej, resztę poniżej.

Kościół OO. Dominikanów pod wezwaniem Bożego Ciała. Obecnie greckokatolicka cerkiew świętej Eucharystii.

Kościół Bernardynów pod wezwaniem św. Andrzeja we Lwowie. W 1990 kościół został przekazany Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej.

Kościół Katolicki św.Elżbiety, obecnie Cerkiew Greckokatolicka pw.św.Olgi i Jelizawiety.

Kościół OO. Jezuitów pw. św. Piotra i Pawła. Od 1945 roku magazyn dla zbiorów Ossolineum nie przekazanych Polsce. Kościół ma być do końca bieżącego roku opróżniony i oddany greckokatolickiemu zakonowi Bazylianów, ktory także ma przeprowadzić jego restaurację. (Wnętrza Kościół OO. Jezuitów)

niedziela, 19 lipca 2009

Niech inni sy jadą, dzie mogą, dzie chcą,
Do Widnia, Paryża, Londynu,
A ja si zy Lwowa ni ruszym za próg!
Ta mamciu, ta skarz mnie Bóg!

Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze, jak tu?
Tylko we Lwowie!

Gdzie pieśnią cię budzą i tulą do snu?
Tylko we Lwowie!

Czy bogacz czy dziad jest tam za „pan brat"
I każdy ma uśmiech na twarzy! ...
A panny to ma, słodziutkie ten gród.
Jak sok, czekolada i mniód!

Więc gdybym miał kiedyś urodzić się znów-
Tylko we Lwowie!
Bo ni ma gadania i co chcesz, to mów-
Ni ma-jak Lwów!

Możliwe, że więcej ładniejszych jest miast,
Lecz Lwów jest jedyny na świecie!
I z niego wyjechać, ta gdzież ja bym mógł!
Ta mamciu, ta skarz mnie Bóg!


21-26.06.2009

Konferencja, fizyka i ... piękne miasto Lwów.

I znów na wyjeździe, i znów poza domem, daleko od rodziny, daleko od dziecka ... Takie jest życie naukowca. Takie jest życie fizyka. Przyzwyczaiłam się.

Tylko czasem, wieczorem, jak już jestem w pokoju hotelowym, sama czy z moją współlokatorką, to łapie mniesmuteczek, tęsknotka i ckni mi się do domu, do małych rączek i do dużych dłoni, do najbliższych.

Tymczasem, we Lwowie, poza konferencją, wykładami, seminariami, ogladaniem plakatów i przerwami na kawę ... jest też czas na zwiedzanie restauracji, i w końcu samego Lwowa.

Oto krótki przegląd tego co zobaczyam i co warto zobaczyć będąc we Lwowie.

Zwiedzanie zaczęłam od Opery Lwowskiej,

i Prospektu (ulicy/alei) Swobody/Wolności.

Już na Prospekcie Swobody warto zwrócić uwagę na kioski. Nie tylko te z gazetami, ale również z napojami, czekoladkami, wszystkie w centrum prezentują się równie ładnie.

Rynek z pięknymi kamieniczkami, w tym jedną z najbardziej znanych na świecie, tzw. "Czarną kamienicą".

Z rynku ulicą Ruśką trafia się do budynku, który aktualnie służy jako Ośrodek Zdrowia. Niemniej taką fasadą niewiele Ośrodków Zdrowia może się poszczycić.

Idąc od tego budynku ul.Podwalną (czy Pidwalną), w kierunku pl.Mytna mozna zobaczyć wiele pięknych budynków. Ale oczywiście można je też zobaczyć w wielu innych miejscach. Czasem bardzo niespodziewanie, wśród "normalnych" kamienic znajduje się taka, od której trudno oderwać wzrok.

Kolejne ciekawe miejsce to Uniwersytet Lwowski, do 1940 roku Uniwersytet Jana Kazimierza, aktualnie Uniwersytet Iwana Franki.

Tuż przy rynku natomiast znajduje się Apteka, która pełni rolę Muzeum Farmacji i równocześnie jest zwykłą apteką. W niej była stara kasa. Zdjęcia to prezent dla teściowej, która ma sentyment do starych kas sklepowych. :)

Na koniec jeszcze jedna kamieniczka ze Starego Miasta,


widok na wzgórze ...


i widok na Lwów z ostatniego piętra naszego hotelu - Dniester.


niedziela, 12 lipca 2009

Jesteśmy z Marysią na wakacjach.

I już pierwszego dnia naszego urlopu zaczęliśmy nocnikowanie.

Wprawdzie, Marysia nie przepada za swoim nocnikiem-misiem, i używa go raczej jak już naprawdę nie ma wyjścia, a tutaj na wsi nie mamy normalnej łazienki (z kibelkiem) tylko "domek" na dworze, więc takie "załatwianie sprawy" przez Marysię, również nie wchodzi w grę, ale babcia wymyśliła inne rozwiązanie. Okazało się, że mają, zakamuflowany, kibelek turystyczny. I ... był to strzał w 10! Marysia nie tylko z chęcią z niego korzysta, ale też sama spuszcza wodę.

No i nasz pierwszy wielki sukces ...

11.07.2009, wczoraj, pierwszy dzień bez zasikania ubrania (bez pampersa chodzi od tygodnia). W jednych spodenkach od rana do wieczora. :)

piątek, 03 lipca 2009

Magda z Domku przy Wichrowych Wzgórzach ustrzeliła mnie ... czyli zaprosiła do zabawy.

Skoro zostałam ustrzelona, trzeba się wykazać i odstrzelić kolejnych, hihihi :)

A oto reguły zabawy:

1. podać linka do bloga osoby, ktora nas ‘ustrzeliła (Domek przy Wichrowych Wzgórzach)

2. zacytować u siebie ‘zasady’ zabawy (nie mniej nie wiecej tylko właśnie zasady piszę),

3. napisać sześć rzeczy o sobie,

4. ‘ustrzelic’ nastepnych sześć osob,

5. uprzedzić wybrane osoby, zostawiajac komentarz na ich blogu.

A teraz czas na napisanie o sobie:

1. 3.07.2009 minęło 5 LAT odkąd stanęłam, razem z moim ukochanym, wówczas narzeczonym, na ślubnym kobiercu.

Jestem więc „drewnianą” mężatką.

2. W maju 2006 roku, zamieszkał w mim brzuszku mały bąbelek. Przez około 9 miesięcy przygotowywał się do wielkiej przygody – życia. 19.01.2007 na świecie pojawiła się Marysia, i od tego czasu ...

jestem mamą.

3. Jeszcze w szkole podstawowej marzyłam o zostaniu naukowcem. Wybór padł na fizykę. Skończyłam studia na tym kierunku, na specjalności fizyka jądrowa. Aktualnie robię doktorat z tej samej dziedziny, w specjalności badania rentgenowskie ciał stałych. Jest to ciekawe i fascynujące zajęcie, a zarazem wmaga spędzania dużo czasu przed komputerem, analizując dane, pisania prac, wyjazdów na konferencje i experymenty. Podsumowując ...

jestem fizykiem.

4. Razem z moim małżonkiem od wielu lat stosujemy Naturalne Metody Planowania Rodziny. Należymy do Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu, i w 2006 roku zostaliśmy nauczycielami NPR (w/g Kippley’ów). Prowadzimy co najmniej dwa razy do roku kursy, na których można nauczyć się NPR. (więcej w notatce Zaczynamy-kolejny-Kurs-Naturalnego-Planowania i na stronie www.npr.pl)

Jestem nauczycielem NPR.

5. Uwielbiam książki - czytać, kupować, wypożyczać. Lubię ich zapach. Lubię je oglądać i wiedzieć, że są. Kocham pewne książki, i musze mieć świadomość, że stoją na półce, nawet jeśli nie mogę w danym momencie do nich zajrzec, bo mam inne zajęcia. Można powiedzieć, że ...

jestem uzależniona od książek.

6.

Jestem zwierzęciem stadnym.

Porzebuję do życia nie tylko chleba i słońca, ale również innych ludzi. NIe umiem żyć jak samotna wyspa. Nie umiem sie skupić, jeśli jestem sama w domu. Muszę wiedzieć, że są wokół mnie inni ludzie. Potrzebuję rodziny, przyjaciół, znajomych, kolegów, żeby czuć się dobrze. Nawet jak się ucze, czy pracuję, lubię jak jest ktoś koło mnie, tuż obok. Nie lubię ciszy i się w niej gubię. Potrzebuję do życia rozmowy, pobycia razem z innymi, wspólnych wyjść, wypadów, jedzienia razem w restauracji, chodzenia na spacery do lasu czy parku ...

A teraz ważny moment, do zabawy zapraszam:

1. Asię vel wombacica z blogu w Kwiatostanie

2. Sebastiana vel seboumi z blogu Umińscy

3. Domę vel mamaignaca z blogu Ignac z Koziołkowa

4. Anię vel aniaimax z blogu Po prostu Maks

5.  Weronika vel fajerwerka_1 z blogu Zeszydło

6. Marcina z blogu Zapiski na marginesie

czwartek, 02 lipca 2009

Nasza przyjaciółka, jeszcze z czasów Oazy Studenckiej w Krościenku, Gosia z Zamościa, jeździ na misje. Zdjęcie jest od niej :)


W zeszłym roku, dzięki Międzynarodowemu Wolontariatowi Don Bosco (www.wolontariat.salezjanie.pl), była w Ugandzie. Kilka słów na temat tamtego pobytu znajdziecie na blogu gosia łokaj, wspomnienia, omówienie spraw bieżących i przygotowania do kolejnego wyjazdu na blogu Usłyszeć Afrykę ...

Gosia pracowała z chłopcami ulicy z misji salezjańskiej w Ugandzie, chłopcami zrzeszonymi w CALM.

Od kilku lat w małej wiosce nieopodal Namugongo salezjanie prowadzą dom dla naturalnych i społecznych sierot - dzieci ulicy. Dom nosi nazwę CALM czyli Children and Life Mission (Dzieci i Misja Życia). Misjonarzem na placówce jest ks. Ryszard Józwiak, Polak przebywający w Afryce już 21 lat. W czasie roku szkolnego mieszka tu 135 chłopców. Na okres wakacji do domu przyjeżdża dodatkowo 50 chłopców ze szkół średnich z Bombo i Kamuli.

Więcej informacji o chłopcach z Ugandy, ich opiekunach i wolontariuszach, wraz z galerią zdjęć, znajdziecie na stronce: www.calmuganda.com

Aktualnie Gosia, wraz z kilkoma innymi osobami, zakładają fundację Usłyszeć Afrykę (www.uslyszecafryke.org), by pomagać. Możecie ich wesprzeć dokonując darowizny na rzecz dzieci Ugandy.

Już teraz Gosia, wraz z drugą Gosią, są w Ugandzie. Na bieżąco starają się opisać co się u nich dzieje, jak żyja, jak sobie radzą. Ich radości i smutki. Wszystko to znajdziecie na blogu Odgłosy Ugandy i Usłyszeć Afrykę. Zapraszam.