Życie toczy się, z dnia na dzień ... A ja czasami zatrzymuję się nad codziennością, by uszczknąć kawałek i napisać ... by nie zapomnieć.
Zakładki:
1% podatku
Gotowanie na ekranie
Kliknij i pomóż
Książki dla dzieci
Książki, książki, książki
Nasze przedszkola
Po pracy:
Poezja w sieci
Prace ręczne
Sklepiki z różnościami
Spotkania w sieci
Wydawnictwa
Z notatnika ...
Zarażona chustomanią?
Znajomi w pracy
Najbliższe Święta:

Wszystkie zdjęcia, filmy i teksty objęte są prawem autorskim. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody jest zabronione, co stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.
Korzystając z cudzych zdjęć, zazwyczaj znalezionych w internecie, zawsze zamieszczam informację o tym gdzie je znalazłam.
Lilypie First Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers Daisypath Anniversary tickers Lubię czytać

środa, 30 września 2009

Jestesmy świeżo po obejrzeniu Załogi G (Walt Disney Animation Studios, 2009)

Wszystko dzięki Ewie i Arturowi z Kręgu. Bez Voucher'a, którego od nich dostaliśmy, byśmy się nie zdecydowali pójść, szczególnie w środku tygodnia i o takiej godzinie (seans był na 13.45). No, ale szkoda, żeby się zmarnował, więc poszliśmy. :) I ... było warto. Dziekujemy Wam!!!

Po ostatniej mojej wycieczce do kina, na film animowany (Prawdziwa historia kota w butach), byłam jakoś zdegustowana i zrezygnowana. I trudno było mi sie przekonać do kolejnego, trzeba powiedzieć, fabularno-animowanego filmu.

Krzysiek przekonywał jendak, i jeszcze Agnieszka też, no i zaryzykowałam. Musze przyznać, że było warto. Nie wiem czy to Walt Disney ma coś w sobie, czy poprostu film jest naprawde dobry, no i jeszcze potrzebowaliśmy rozluźnienia, a na sali byliśmy tylko my dwoje ;). A może to wszystko razem tak zadziałało. W każdym razie wyszliśmy rozluźnieni, roześmiani i zadowoleni, a nawet zachęceni do pójścia na kolejną animację (tym razem już pełną => ODLOT).

Apropos Walta Disneya - czołówka przypomniała mi dziecięce/młodzieńcze czasy, kiedy to w sobotnie przedpołudnie było Walt Disney Przedstawia, najpierw film animowany, a potem fabularny. Pamietacie?

Czołówka jak przed Załogą G

Opis filmu z www.forumfilm.pl: "Załoga świetnie wyszkolonych świnek morskich podejmuje się niebezpiecznej misji. Wyposażone w najnowocześniejsze gadżety zwierzaki to: Darwin – ambitny przywódca grupy, Walczak – transport, uzbrojenie i ekstremalne rozwiązania, Juarez – pełna wdzięku specjalistka sztuk walki, śledczy Plujka, pracujący w cyber wywiadzie Brylus oraz wyluzowany żółtodziób Kędzior. Ten zgrany zespół musi za wszelką cenę powstrzymać pewnego multimilionera, który chce zawładnąć światem za pomocą odpowiednio zaprogramowanego sprzętu gospodarstwa domowego."

POLECAM


Plakat do filmu Załoga G znalazłam na stronie FilmWeb. 

Byliśmy ostatnio u alergologa.  Marysia od stycznia dużo chorowała, kłopoty z gardłem, wirusowe zapalenia... Nic wielkiego, bez gorączki, ciągle kaszel, czerwone gardło, i znów kaszel. Cały czas na Eurespalu, Clemastinum i syropach na kaszel "jechaliśmy". Dopiero po Zyrtec®'u jej troche przeszlo - w czerwcu. Po odstawieniu Zyrtec®'u na jeden dzień, w lipcu, kaszel wrócił. Pewnie to alergia - okaże się za dwa tygodnie.

Ale nie o tym chciałam pisać :)

Zapisane na 16.45 przyszlysmy oczywiście 15 minut wcześniej - żeby się nie spóźnić!!! Była wtedy tylko jedna Pani z synem (nastolatkiem) na 16.15. Grzecznie ustawiłyśmy się za nią. Czekaliśmy, czekaliśmy, czekaliśmy ... weszła pani bez kolejki do konsultacji kaszlu i osłuchania ... czekaliśmy, czekaliśmy. Marysia dostawała już kociokwiku. Wprawdzie nie płakała, ale siedziała pod ławką, łaziła po stołkach, nudziła się i nie mogła już się doczekać. Wtedy przyszedł Pan. Było kolo 16.50, Pan zapytał się grzecznie kto jest na którą godzinę, po czym powiedział ... bez mrugnięcia okiem: "To ja jestem przed Panią (do mnie), bo jestem na 16.30". Zamurowało mnie. Normalnie wcisnęło głębiej w drewniane krzesełko ... Gdyby nie teściowa, która powiedziała: "Jak to? Przeciez my czekamy, z małym dzieckiem ... " to chyba bym mu powiedziała: "ok", bo właściwie zapisał się na godzinę przed nami, a że spóźnił się na wizytę, co z tego - nie? Szok normalnie. 
Właściwie, okazało się, że Pani doktor i tak czyta po nazwisku w kolejności zapisów (czyli Pan wszedłby przed nami, mimo spóźnienia), albo w sobie tylko znanej kolejności (w końcu poprosiła tę Panią na osłuchanie, poza kolejnością). 
Uratowała nas Pani przed nami, która już w gabinecie musiała powiedziec pani doktor, że jesteśmy z małą na zewnątrz, długo już czekamy, i może w przerwie ich badania (bo i tak musieli czekać na wyniki testów alergicznych) nas zbada. No i nas poprosiła - na szczęście. W końcu byłyśmy ze 3 minuty (może 5) u lekarza. Facet siedział dużo dłużej (bo potem go jeszcze przy zabiegowym spotkałam) ... Ale nie, rękami i nogami sie bić o swoje  miejsce. Co tram małe dziecko, które nie do końca rozumie, że musi poczekać kolejne 20 minut. :(

Czy ja się czepiam? W końcu byłyśmy zapisane po nim, jaki problem?

Na koniec dodam, że dostałyśmy skierowanie na przeciwciała IgG ogólne. Marysia była z tatą. P. pielęgniarka wkuła się najpierw w wierzch dłoni (Mary nie zapłakała), nie trafiła w żyłę, szukała, szukała, szukała ... aż wreszcie zrezygnowała z tego miejsca i przeniosła się w żyłę łokciową. Wtedy już był płacz, że boli. Tam się udało - na szczęście, bo więcej chyba Marysia by nie zniosła. Ileż razy można się dziecku wkuwać? Mnie od samego opowiadania serce ścisnęło ... Cóż, za wygodę i pobranie za pierwszym wkłuciem trzebaby zapłacić :(

wtorek, 29 września 2009
czwartek, 24 września 2009

Wprawdzie my już jestśmy po wszystkich obowiązkowych i nielicznych dodatkowych szczepieniach niemowlęcych (i poniemowlęcych). Ale ostatnio, zmobilizowana przez koleżankę oczekującą maleństwa, zrobiłam małe podwumowanie szczepień, które mieliśmy. I ... koleżanka się przeraziła, a ja zastanawim się, czy to dobrze? Czy właściwie potrzebne sa te wszystkie szczpeinia? A może sa one zupełnie niepotrzebne i tylko szkodzą zamiast pomagać? Ludzie mówią sprzeczne rzeczy. Lekarze jedno, pielęgniarki drugie, na forach trzecie ... W co wierzyć? Co podpowiedzieć mamom, które dopiero staną przed tym dylematem?

Z jednej strony, właściwie kłucie maleństwa nie wydaje się potrzebne. Sama znam mamy, które nie szczepią wogóle. 

My nie zdecydowalismy się na szczepienie przeciwko Rotawirusom (bo i kosztowne, a Mary nie chodziła do żłobka, więc nie czuliśmy takiej konieczności). Ale jak wszyscy zachorowaliśmy na Rota, i Marysia wymiotowała dalej niż widziała i "leciała" przez rece, to ... zastanawiałam się czy nie trzeba było jednak kupić tej szczpionki. Może by wtedy nie zachorowała.

Dylematy ...

Nasze rozwiązanie było standardowe i większość szczepionek mieliśmy z urzędu. Nie zdecydowałam się na te 5w1 czy 6w1 (Kalendarz szczepień), bo jakoś nie ufam takim koktajlom. Być może to działa, ale jakoś nie do końca jestem przekonana. W konsekwencji kuliśmy się nawet do 3 razy za jedną wizytą.

Podsumowując (przy okazji podam nazwy szczepionek i różne komentarze od siebie):

+ błonnica, tężec, krztusiec - bezkomórkowy (acelularny), czyli dający mniej powikłań (głównie neurologicznych), tzw. DTPa - ze skierowania od neurologa (2x Infanrix, 2x Tripacel)

+ Hib (Haemophilus influenzae typu b) - pierwsza dawka zalecana, od drugiego razu obowiązkowa, bo zmienono kalendarz szczepień w miedzyczasie, (3x Hiberix, 1x Act-HIB). Hiberix można łączyc w jednej strzykawce z Infanrix'em.

+ WZW B - z rozdzielnika (2x Euvax B, 1x Hepavax-Gene)

+ polio czyli Choroba Heinego-Medina - szczepionka inaktywowana (zabita), 3x Imovax

+ odra, swinak, różyczka - równiez z rozdzielnika (Priorix)

+ pneumokoki - 2x Prevenar

No i to byłoby na tyle.

Są jeszcze zalecane szczepionki przeciwko, których nie robilismy:
- biegunki rotawirusowe
- meningokoki
- kleszczowe zapalenie mózgu
- ospa wietrzna
- WZW typu A,
- grypa

Zastanawiam się jeszcze nad WZW typu A. Ale sama nie wiem, czy warto.

No więc szczepić, czy nie szczepić? Jakie jest Wasze zdanie  na ten temat? Jak Wasze pociechy przechodziły szczpienia? A może wogóle nie szczepiliście (jakie były argumenty dla pediatry)?

środa, 23 września 2009

Na dworze słoneczko wciąż świecie, ale to już nie to samo co w lato. Nie trzeba nam smarować ciałka przed parzącymi promieniami. Zakładamy długie rękawy i zaczynamy inaczej patrzeć na świat. Dzień sie skraca i . więcej czasu spędzamy w domu niż na "świeżym powietrzu" (trudno warszawskie powietrze tak nazwać). Dlatego postanowiłyśmy z Marysią wprowadzić trochę słońca na naszego bloga.

269191_4

Zaczniemy od ... przeciwsłonecznego smarowania:

- jedna noga

IS_IMGP0382

- druga noga

IS_IMGP0384

i brzucho .

IS_IMGP0386 IS_IMGP0389

A dalej już tylko:

- pszczoła zajadająca pyłek z kwiatka w słońcu

IS_IMGP0631

- spanie na słońcu

 

IS_0907280236a

- malowanie na słońcu

 

IS_0907290257

- kąpiel w pełnym słońcu

IS_IMGP0395

- posiłek na spacerze, też w słoneczku

IS_IMGP0359

- słoneczna cyganka

IS_0907280235a

- z mamą w ZOO (Zamość) w słoneczny dzień

IS_IMGP0400

- biegi (przełajowe) w słońcu - strasznie to męczące

IS_IMGP0432

- pozowanie w słonecznym-cieniu

IS_0907310273

- z ciocią w skansenie (Lublin), też było słoneczko (dobrze, że nie zapomniałyśmy wody)

IS_0907310312

- skoki na schodach do kościółka, w słońcu, bo bez niego smutno nam ;)

IS_0907310287

A na koniec, dla wszystkich co dotrwali do tej pory, życzymy

Słonecznego Dnia!!!

piątek, 18 września 2009

Jak wiecie czytuję wiele - książek i blogów.

Oststnio przeglądając jeden z zaprzyjaźnionych blogów "Z życia Mateusza" odkryłam zakładkę "Kliknij i pomóż". Wiedziona chęcia sprawdzenia jak mogę pomóc, weszłam na strony tam zamieszczone. Okazuje się, że pomagac można na wiele sposobów, nawet siedząc przed kompem. Co mi szkodzi wejść na jakąś stronkę, kliknąć i ... 5 grosików albo 1 zł leci do potrzebujących.

Sama znalazłam jeszcze kilka i u siebie też zamiesciłam podobne zakładki. Może ktoś sie skusi, jak ja u Mateusza.

Zapraszam Was do korzystania i pomagania.

Zamieszczam linki:

Wejdź na stronkę: Czysta słodka woda - kliknij w obrazek, R$ 0,08 płynie na czystą, słodką wodę w Brazylii

Wejdź na stronkę: Fundacja Dziecięca Fantazja - kliknij w napis "Kliknij i pomóż" przed słoneczkiem, 5 grosików zasili Fundację Dziecieca Fantazja, spełniajacą marzenia dzieci nieuleczalnie chorych.

Wejdź na stronkę: Okruszek, kliknij w boechenek chleba i nakarm potrzebujących (10 groszy za kliknięcie).

Wejdź na stronkę: Pajacyk, kliknij w brzuszek pajacyka, a pomożesz nakarmić głodne dziecko (5 groszy za kliknięcie).

Wejdź na stronkę: Polskie Sztuczne Serce. Klikając w serducho wspierasz Fundację Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu, która prowadzi badania, których celem jest zbudowanie polskiego sztucznego serca. Dla wielu ludzi, w przypadku najpoważniejszych schorzeń układu krążenia, sztuczne serce może być jedynym ratunkiem. Pomórz im - jedno klikniecie to 5groszy.

Wejdź na stronkę: Sadzimy nadzieję, posadz żonkila na Polach nadziei, wesprzerz Akademię walki z rakiem (1zł).

Wejdź na stronkę: Zbuduj dom, kliknij w zielony baner na górze strony i 1zł przeznaczona zostanie na budowe domów dla potrzebujących (1zł).


Na koniec proponuję zabawę, naukę. Możesz wybrac różne dziedziny - od nauki języków, przez chemie geografie i matematykę, aż do znanych obrazów. Wybierz dziedzine rozwiązuj quiz. Za każdą dobrą odpowiedź 10g ryżu dla głodujących. Zajrzyj na: Free rice.

Zawsze możesz pomóc!

środa, 16 września 2009

Przeczytane, opisane ;)

Pojawiły się nowe wpisy na blogu: Wernerkowa książkomania.

Zapraszam serdecznie.

Zaczęło się w poniedziałek.

Niechęć do przedszkola, a może poprostu tęsknota za domem, trudności z rozstaniem, problemy ze zrozumieniem, że nie ona jest pępkiem świata, że nie wszystko się wokół niej kręci, że nie wszystko jest tylko dla niej. I jeszcze to, że ciocia mają inne dzieci do zajmowania sie nimi, a nie tylko nią. No i na koniec, że nie zawsze i nie każdy jej ustępuje tak jak braciszkowie kochani, któży by dla niej gwiazdkę z nieba zdobyli. że nie zawsze będzie tylko 1 na 1 z osobą nią się opiekującą.

Trudności z rozstaniem, z zostaniem zaczęły się po powrocie ze zjazdu, a może już na nim, bo tam tez nie chciała zostac z ciociami. Ale pomyslelismy, że sa obce, że nie zna też dzieci, w końcu, że może nie jest tak ciekawie jak w przedszkolu. Ale chyba to jednak zaczęło się juz wtedy.

Już w poniedziałek był płacz, że tata idzie do pracy i zostawia Marysię samą w przedszkolu, aż do czasu jak przyjdzie babcia. Ale po dłuższej chwili się uspokoiła ...

A dzisiaj ... załamka. Rano ja ją zaprowadziłam, bo Krzysiek ma jakies gardłowe problemy, a nie chcemy, żeby zaraził dzieciaki w przedszkolu. Niestety, juz w czasie drogi słyszałam, że Marysia "nie chce do przedszkola, ja chce do domu". Próbowałam zrozumieć, wytłumaczyć, zachęcić - typu: może ciocia cos ciekawego na dzisiaj przygotrowała, ciekawe co będziecie dziś robić na dworze, a może będziecie cos lepić. Pomagało na chwilkę. Jak juz weszłyśmy było jeszcze gorzej. Łezki spływające po policzkach i "ja chce do domu". Zachęcona rozmawiała z ciocią co będą robić, zajęła się czymś ciekawym ... do czasu, niestety, aż ja zaczełam sie zbierać. Najpierw były łezki, spokojne i łamiące serce. Jak wyszłam zaczęła sie większa walka - płacz, wycie i spazmy, próba wymuszenia płaczem powrotu mamy, bunt na całej lini, wściekłość i złość, a na koniec znów płacz. Pół godziny.

Wszyscy na tym cierpią.

I co ja mam zrobić?

Myslałam, może jeszcze za wcześnie? Ale nie, to nie to. Przecież mogłaby już pójść do normalnego przedszkola, powiedzmy od stycznia, jak spończy 3 lata. Więc nie jest za wczesnie.

Tylko jak sobie poradzić?

wtorek, 15 września 2009

10.10.2009 o godz. 15.00 w Warszawie/Centrum

zaczynamy kolejną edycją kursu Naturalnych Metod Planowania Rodziny 

Od 3 lat jestesmy dyplomowanymi nauczycielami NPR, zrzeszonymi i wyszkolonymi przez Stowarzyszenie "Liga Małżeństwo Małżeństwu". Sami stosujemy metodę od 2000 roku, w tym od 2004 roku w życiu malżeńskim.  

Kurs jest przeznaczony dla każdego, dla narzeczonych i par, dla młodych i "starszych" małżonków, dla odkładających i pragnących poczęcia, dla tych tuż po porodzie i karmiących. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych ...

Coś wiecej o samym kursie: Kurs to cztery trzygodzinne spotkania, odbywające się co miesiąc. W sklad kursu wchodzą: wykład, konsultacje (indywidualne, w czasie przerwy), ćwiczenia, i przede wszystkim własna obserwacja miedzy kolejnymi zajęciami.

 Koszty - Oplata kursowa wynosi obecnie 95zł (od pary) i obejmuje:

  • uczestnictwo w czterech spotkaniach kursowych,
  • konsultację cykli w trakcie kursu i po jego zakończeniu,
  • 1 egzemplarz książki "Sztuka naturalnego planowania rodziny" (30 zł)
  • 1 egzemplarz "Ćwiczeń" (5 zł)
  • 1 egzemplarz zeszytu obserwacji cyklu (5 zł)

Zgłoszenia przyjmujemy pod adresem: werner@lmm.pl
W zgloszeniu prosimy podac takie informacje (beda one dla nas ułatwieniem do
przygotowania sie do kursu):
- imie i nazwisko obojga małżonków (narzeczonych),
- czy jestescie malzenstwem - staż, czy narzeczonymi
- czy macie dzieci i ile

W kursie mogą uczestniczyć również pojedyncze osoby (np. "samotne" Panie). W takiej sytuacji prosimy o kontakt e-mailowy i informację, że będzie Pani sama. Koszt od takiej osoby jest również 95 zł.   

Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych.

14:58, ewerner , NPR
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 września 2009

Smuteczki mne ogarnęły.
Zawsze tak się dzieje jak wrócimy SKĄŚ.
Tym razem to SKĄŚ to było Zalesie, zjazd Stowarzyszenia LMM.

TAM było super:

Ludzie - nasi przyjaciele.

Małżeństwa - żywe świadectwa NPR i życia we dwoje.

Wszystkie dzieciaczki, te mniejsze i większe, wywoływały uśmiech na twarzy i ciepło w serduchu.

Kochane dzieci tych, których w sercu nazywam przyjaciółmi, choć nigdy sobie tego nie powiedzieliśmy: Tosia i Jaś, Bartuś, Kubuś, Marysia, Basia i Oleńka.  

"Brzuszki" - radość ze szczęścia rodziców, łza w oku i ... to dziwne kłujące uczucie w sercu (czy to zazdrość???). Och, ile bym dała, żeby mieć taki "brzuszek", dzieciątko pod sercem ...  

Rozmowy - budujące, łączące serca, zmniejszające przestrzeń nas dzielącą, dające nadzieję, pokazujące, że nie jesteśmy sami, że jesteśmy potrzebni, że trzeba rąk do pracy i serc do dzielenia się. 

Wykłady ojca Ksawerego Knotza (zobacz Akt małżeński - Szansa Spotkania z Bogiem i miedzy Małżonkami).

Eucharystia - spotkanie z Najważniejszym Przyjacielem.

I jeszcze Jaś. Nie wiem czemu to spotkanie wywołało tyle emocji, cieplych, pozytywnych i dobrych emocji, choć nie zawsze łatwych (bo przecież pragniemy zaprosić do naszej rodziny kolejne dzieciątko). Już samo patrzenie na niego, u mamy czy taty na rękach, wywoływało uśmiech w sercu i oczach, bo przecież znamy się od "fasolki", choć nie widzieliśmy się prawie rok. Nie wiem, może spotkały się "pokrewne dusze", amoże to było poprostu spotkanie dwóch otwartych serc. A potem: utulić dzieciątko drżącymi rękami ... obdarzyć uśmiechem i otrzymać odpowiedź ... zaufanie i ufność ... i pokój, że tak jest dobrze, że tak właśnie powinno być. Kasiu, Tomku, dziękuję Wam za Jasia ;)

Ale powrót, jak zwykle - ciężki. Wczoraj w domu nie potrafiłam sobie znaleźć miejsca, ale emocje spotkania wciąż były świeże, i nie byłam sama, był Krzyś i Marysia. Teraz emocje też są świeże, ale już nie tak. A ja siedzę sama w pracy i ... nie mogę się do niczego zabrać, nie mogę się pozbierać, nie umiem. Wiem, to przejdzie, ale dziś jest trudno, są smuteczki.

 
1 , 2