Życie toczy się, z dnia na dzień ... A ja czasami zatrzymuję się nad codziennością, by uszczknąć kawałek i napisać ... by nie zapomnieć.
Zakładki:
1% podatku
Gotowanie na ekranie
Kliknij i pomóż
Książki dla dzieci
Książki, książki, książki
Nasze przedszkola
Po pracy:
Poezja w sieci
Prace ręczne
Sklepiki z różnościami
Spotkania w sieci
Wydawnictwa
Z notatnika ...
Zarażona chustomanią?
Znajomi w pracy
Najbliższe Święta:

Wszystkie zdjęcia, filmy i teksty objęte są prawem autorskim. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody jest zabronione, co stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.
Korzystając z cudzych zdjęć, zazwyczaj znalezionych w internecie, zawsze zamieszczam informację o tym gdzie je znalazłam.
Lilypie First Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers Daisypath Anniversary tickers Lubię czytać

czwartek, 18 grudnia 2008


Narodził się Jezusek, malutki nagusek.
Położono opłatek na biały obrusek.
Matka Boska się uśmiecha,
Gwiazd różanych cała strzecha
W wonnym sianku na gwiazdach zasypia Jezusek
A lulajże nam, lulaj, różana nadziejo!
Serca wokół płonące złocą się i śmieją.
Klęczy wołek i osiołek.
W gwiazdach buja się aniołek
Gloria! Gloria! Gloria in excelsis Deo!
Pod żłobeczkiem sierp miesiąca od boku do boku
Trąca stopą Matka Boża w różanym obłoku,
Jak kołyską sierp kołysze
Coraz ciszej, coraz ciszej -
Pokój ludziom na ziemi! Pokój! Pokój! Pokój!

[wiersz Żłobek - autor Bronisława Ostrowska]


środa, 19 listopada 2008

Marysia już w styczniu skończy 2 lata. Kocham ją nad życie. Jest cudowną, czasem męczącą, pełną życia i energii (szczególnie o 6-7 rano, kiedy ja jeszcze nie jestem w stanie się na niczym skupić) małą kobietką. Kocha misie. W jej sercu jest miejsce dla każdego przedstawiciela tego gatunku - czy to małego, maluteńkiego czy wielkiego. Śpi z nimi wszystkimi razem. Tuli się nawet do misiów w gazetach. Lubi samochody i książki (szczególnie Franklina). Uwielbia spacery z dziadkiem i pływanie z tatą. Ma mnóstwo pomysłów i każdego dnia nas zadziwia. Wieczorami oglądamy bajki wyświetlane z rzutnika jeszcze z czasów PRL, tzw. Ania. Uwielbiam gdy przytula się do mnie, wyciąga swoje ufne rączki aby ją podnieść. Daje mi wiele radości i satysfakcji. I czasem żałuję, że nie spędzam z nią więcej czasu, że pracuję i wtedy zajmują się nią babcie i dziadek.

A jednak ... Oglądam się za wózkami, choć sama pcham jeden. Zazdroszczę kobietom w ciąży i patrzę na nie z ukłuciem w serce. I marzę, marzę o tym, by być jedną z nich. Mimo czekającej mnie diety cukrzycowej i pomiarów ciśnienia. Mimo wszystkich trudności, które mnie nie ominą - tego jestem pewna. Mimo wszystko, w moim sercu rodzi się pragnienie ... I smutek ... smutek, gdy słyszę słowa mojej mamy: "No, jak teraz zajdziesz w ciążę, to na pewno już nie zrobisz doktoratu". A ja sie pytam - sama siebie - bo nie mam odwagi powiedzieć tego na głos: "Dlaczego?".

- Kiedy jest czas na drugie dziecko?

Czy nie wtedy kiedy sie go pragnie? Kiedy sie patrzy z zazdrością na kobiety w ciąży? Kiedy szczególne uczucie w sercu wywołują kobiety z dwójką dzieci, albo te z 2/3 latkiem i spodziewające się kolejnego? Albo kiedy ogląda się zdjęcie swojego pierwszego dziecka z czasów, gdy było jeszcze całkiem małe i myśli jak to będzie, kiedy znów poczuje sie ruchy, albo kiedy maleństwo przyssie sie do piersi, albo kiedy weźmie się w ręce taką okruszynkę?

- Jak długo trzeba czekać? Czemu nie można mieć wszystkiego? Czy naprawdę trzeba wybierać między doktoratem a dziećmi, rodziną i radością związaną z ich posiadaniem? Czy aby spełnić jedno marzenie trzeba poświęcić drugie?

czwartek, 06 listopada 2008

Tak, tak - to juz 8 lat odkąd zaczęliśmy ze soba chodzić.

Krzysiu - pamietasz jeszcze ten autobus 508 do zajezdni, tylko nie tej co myślałeś. Tamta nauka fizyki wyszła nam na dobre :)

Dziwne to były czasy, takie inne, tak rózne od tego co teraz. Wydaje się, że wtedy były większe emocje, mocniejsze przeżycia. Wtedy działo się, działo. I to były piekne dni!!!

A teraz. Teraz jest inaczej: Mąż i Żona, Marysia, Rodzina, Dom ... Miłość, Wierność, Pokój, Zaufanie, Stabilizajca, Wzajemne wsparcie ... 

My:

- na codzień i od Swięta,

- każdego dnia od nowa,

- w radości i w smutku,

- wiosną, latem jesienią i zimą,

- we dnie i w nocy.

Zawsze My - i to jest PIĘKNE.

 


 

 

czwartek, 30 października 2008

Szaleństwo - tylko tym jednym słowem mozna nazwac to co u nas w domu dzieje się z książkami.

Już w szkole średniej na tym punkcie miałam hopla. Pomagałam na przerwach w wypozyczaniu książek w bibliotece. Niestety nie było mnie stac na kupowanie tego co chciałam, więc czytałam wszystko co wpadło mi w ręce. Nowości i starocie. Jedyne czego nie czytałam to były lektury ;)

I marzyłam sobie by mieć mnóstwo książek. Tak dużo, by w mieszkaniu wszędzie były półki z książkami. I tak właśnie jest. Jeden pokój to biblioteczka, gdzie wiekszość półek zajmują książeczki.

I nadal czytam, czytam i czytam, wypozyczam, czytam własne zapasy, zapasy teściów i kupuję. Staram się już nie wchodzic do księgarni, bo ciężko mi się oprzeć niektórym książkom. Mam swoich ulubionych autorów, o których nie zapominam, do których czesto wracam (nawet do tych książek, które już kilkakrotnie czytałam) i jesli tylko pojawi się cos nowego - kupuję i czytam.

Moi ulubieni autorzy: Mercedes Lackey, Diana Gabaldon, Katherine Scholes, Jan Karon, Virginia C. Andrews, Alfred Szklarski, Ewa Białołęcka, Paullina Simons

 

Obecnie do tego wszystkiego doszło jeszcze czytanie Marysi. Jestesmy na etapie wyświetlania bajek z rzutnika (rzutnik Ania jeszcze z czasów PRL), czytaniu Franklina ("ów" = żółw) i Misia Uszatka ("minio-minio" = misio).

Jeśli aktualnie coś czytasz, albo właśnie skończyłeś, w komentarzu napisz co to było.

środa, 29 października 2008

 

Spotkałam wczoraj starego przyjaciela ...

Wydawałoby się, że po tak długiej rozłące nie będzie nam łatwo rozmawiać. Tak wiele się zmieniło w naszym życiu. Ja sie zmieniłam, on.

A jednak udało nam się spotkac w połowie drogi. I ... rozmawiać, jakbyśmy nigdy sie nie rozstawali.

Marcin, dziekuję

 

wtorek, 28 października 2008

Przyjaźń potrzebuje bliskości,

ale nie umiera z pragnienia na pustyni samotności

Szuka przyjaciela po całej ziemi,

ale nie kończy się, gdy go nie znajduje.

Każdego dnia i godziny w myślach buduje mosty,

po których niespokojnie wędruje poszukujące serce.

Odszuka przyjaciela wszędzie,

na wszystkich lądach i morzach,

potrafi wspiąć się na szczyty gór i zejść w głąb ziemi,

może wstąpić nawet do nieba,

żeby tam go spotkać.

Przyjaźń nie zna rozstania.

                                                                                                            Autor nieznany

poniedziałek, 27 października 2008

Nocą klękasz i znaleźć chcesz Boga
potem w oczach strach nosisz i łzy-
na dalekich, rozstajnych gdzieś drogach
ktoś się zbłąkał i płacze jak ty.

Pachnie ze wsi kwitnącym jaśminem
złote zboże wśród pola się śni-
kto cię zbudził, kim jesteś, gdzie płyniesz
w nieskończoność wieczorów i dni.

Nikt nie szuka cię dłońmi dobrymi,
nikt nie mówi, czy dobrze, czy źle,
tylko ziemia z grobami starymi
o twej ciszy słyszała i wie.

x.J.Twardowski

Po co właściwie człowiekowi potrzebny blog? DLaczego ulegam modzie, pokusie, czy czemukolwiek innemu? Czemu zaczęłam go pisać i po co? Dlaczego, dlaczego, dlaczego?

Zaczęłam sobie stawiać takie pytania.

Już wielokrotnie w swoim życiu zaczynałam pisać pamiętnik czy kronikę i niewiele z tego wychodziło. Zazwyczaj, dwa czy trzy tygodnie po rozpocząciu pisania dawałam sobie z tym spokój. Słomian zapał i tyle ...

Czemu więc blog?

Chyba jest mi on bardziej potrzebny, niż się tego spodziewałam.

Zatrzymać się na chwilę. Stanąć w zadumie nad mijającym czasem. Popatrzeć z radoścą w przyszłośc i przeszość. Cieszyć się dniem dzisiejszym. Zatrzymać się ... Spróbowac złapac uciekające chwile, zatrzymać czas. Tego pragną i potrzebuję. Dlatego piszę.

By zatrzymać upływającą chwilę i rozradować sie z tego, że właśnie mija, że mogę ja przeżywac raze z moim mężem, razem z moją córka. By nie uronić ani kropli z tego co otrzymałam. A to jest bardzo, bardzo trudne w dzisiejszym czasie, w całym tym zabieganiu, w całej tej pogoni za sławą, pieniędzmi, wykształceniem i jeszcz nie wiadomo czym. Tak łatwo zgubić to co najważniejsze i najpiękniejsze. Dlatego chcę sie zatrzymać, zadumać, zastanowić i w końcu napisać, by podzielić sie tym co otrzymałam. Bo nic nie jest moje, wszystko zostało mi dane.

wtorek, 21 października 2008

W sobotę odbyło sie nasze spotkanie klasowe - z ogolniaka. Do Tygielka dotarło 11 osób. Było to moje pierwsze spotkanie od lat z wieloma z tych osób. Musze powiedzieć, że ... chyba się wzruszyłam. Nie, żebym sie rozkleiła, co to to nie. Ale jak o tym spotkaniu pomyśle, to mi się cieplej na serduchu robi. Dziękuję Wam wszystkim za to, a szczególnie Tobie Adam za jego organizację.

Musze przyznać, ze mimo wielu wad jakie ma portal "nasza-klasa" (www.nasza-klasa.pl), ma tę zaletę, że odnalazłam wielu, wielu znajomych, z którymi myślałam, że już straciłam na dobre kontakt. A tuataj niespodziewajka. Nie dość, że mogę obejrzeć ich zdjęcia (dziekuje Ci Dominiku, że wreszcie ugiąłeś się pod presją "społeczeństwa" - m.in. moją i w końcu pochwaiłeś się Swoimi Paniami), mogę do nich napisać, to jeszcze to spotkanie klasowe. :)

Dziwne rzeczy dzieją się na tym świecie, i dobrze :)

poniedziałek, 20 października 2008

Witam,

zacznam coś pisać. Nie wiem co z tego wyjdzie, nic nie obiecuje ...

Niegdy dotąd nie pisałam żadnych pamiętników, kroniki też mi za bardzo nie wychodziły. :(

Ale ... najwyższy czas zacząć coś nowego.

Dla wszystkich zainteresowanych i nie zainteresowanych - coś o mnie, o nas. Jesteśmy rodzinką jak wiele innych w naszym wieku. Dwoje rodziców - ja (Ewa) i Krzysiek, i mała (jeszcze) Marysia. Obydwoje jesteśmy fizykami z wykształcenia i zawodu. Obecnie robimy doktoraty w PAN (Polska Akademia Nauk, W-wa, www.ifpan.edu.pl).

Czym sie zajmujemy w pracy - hmmm - czy to ciekawe? Zaryzykujmy.

Ja pracuje przy promieniowaniu X, tzw. rentgen. To pewnie z prześwietleniem zęba czy złamanej nogi się kojarzy. :) Robię mniej-więcej coś takiego, czyli prześwietlam, badam strukturę różnych materiałów. A Krzysiek - On tworzy te materiały, które ja potem badam :) Ten PAN to taka "Firma Rodzinna".

 

 

1 ... 21 , 22 , 23