Życie toczy się, z dnia na dzień ... A ja czasami zatrzymuję się nad codziennością, by uszczknąć kawałek i napisać ... by nie zapomnieć.
Zakładki:
1% podatku
Gotowanie na ekranie
Kliknij i pomóż
Książki dla dzieci
Książki, książki, książki
Nasze przedszkola
Po pracy:
Poezja w sieci
Prace ręczne
Sklepiki z różnościami
Spotkania w sieci
Wydawnictwa
Z notatnika ...
Zarażona chustomanią?
Znajomi w pracy
Najbliższe Święta:

Wszystkie zdjęcia, filmy i teksty objęte są prawem autorskim. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody jest zabronione, co stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.
Korzystając z cudzych zdjęć, zazwyczaj znalezionych w internecie, zawsze zamieszczam informację o tym gdzie je znalazłam.
Lilypie First Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers Daisypath Anniversary tickers Lubię czytać

Z Marysią przez świat

wtorek, 29 listopada 2011

Znów wiecej zdjęć niż wpisu. 

Wystawka a zarazem dekoracja naszego (mojego i K.) pokoju.

czwartek, 17 listopada 2011

Kiedy Marysia podrosła na tyle, żeby zainteresować się jakąś gazetką, i nie tylko w celu jej podarcia, zaczęliśmy kupować miesięcznik Miś. 

Był naszym ukochanym, wyczekiwanym pisemkiem, i z radością i niecierpliwością czekaliśmy na każdy kolejny numer. Niestety, 30 czerwca 2010 roku jego wydawanie zostało zawieszone, a my stanęliśmy przed dylematem - co dalej?

Żadne inne czasopismo nie spełniało naszych wymagań, więc nie kupowaliśmy nic. Wystarczała Marysi wkładka do pisma Dziecko, z bajką o Ryjku (Wojciech Widłak), a potem o Basi (Zofia Stanecka) i obrazkiem do wyszukiwania.

Aż pewnego pięknego dnia, w zwykłym spożywczaku odkryłam czasopismo ABECADŁO. I muszę powiedzieć, że jestem zachwycona. Jest w nim wszystko czego nam potrzeba. Jest wierszyk, jest bajka, jest liczenie, są szlaczki, są literki, i jest nawet pomysł na własnoręczną maskotkę ... Na pewno będziemy z niecierpliwością czekać na kolejne numery tego pisemka. Polecamy również Wam.

środa, 17 listopada 2010

Zwykle Marysia śpi z maskotkami, ale nie tym razem ... Tym razem, jak prawdziwa mama, wzięła do łóżka swoje dziecko :) Zobaczcie sami :)

niedziela, 31 października 2010

Ostatnia noc to były pobudki co 20-30 minut, płacz, że ucho boli, wymioty ... Nie wiem już ile takich nocy miałam w tym roku, ale mam dość. To 7 czy 8 zapalenie ucha od początku roku (styczeń 2010), z przerwą na okres niegrzewczy (czyli od 1 maja do 1 września). A już wydawało się, że jesteśmy na dobrej drodze do znalezienia chociaż zapobiegającego temu leczenia. Dwa tygodnie bez kataru, bez kaszlu, bez chrapania w nocy, za to ze sterydami donosowymi (Flixonase), środkiem antyhistaminowym (Zyrtec) i syropem rozrzedającym śluz zalegający na trzecim migdałku, w uszach i nosie (np. Mucosolvan). Przez prawie dwa tygodnie było idealnie. Dwa razy pominęliśmy Zyrtec, bo Mary padła wieczorem, przed lekami, pojawił się katar, a następnego dnia ból ucha. Masakra. Na szczęście szybka reakcja, podanie Ibufenu daje szybką poprawę. Jedna nocka i dzisiaj było już znacznie lepiej. Zmieniło to jednak nasze plany weekendowe i zamiast na cmentarze (gdzie wiatr i zimno) pojechaliśmy do ciepłej Ikei :)

A oto w zdjęciowym skrócie:

1. Jak się bawi w Czarodziejskim Lesie Småland?


2. Jak się porusza po Ikei?


3. Jak się śpi w Ikei?


A na koniec - Mary-Mafioso :)


środa, 27 października 2010

Pytanie z tych retorycznych, wydawać by się mogło. Rozpoczęłam poszukiwania:

- u siebie?

To byłoby zbyt oczywiste.

- u nas?

U nas nikt nawet nie sposobił się do wykorzystania łóżka w celach spalniczych.

- na kanapie?

Nie, kanapa też pusta - w końcu miejsce dla LENIA ;)

Marysię znalazłam śpiącą sobie spokojnie:

tutaj:

Czy ktoś już domyślił się co to za "budowla", cóż to za łoże?

NAMIOT prosze Państwa, NAMIOT. Nie da się teraz rozstawić namiotu przed domem, bo zimno. Zresztą u nas, w stolicy, to nawet w środku lata za bardzo przed blokiem się nie da namiotu postawić, bo możnaby się pod gołym niebem obudzić, w samych majtkach na dodatek. Zbudowaliśmy więc sobie w domu takiż namiot. Taki sam jak za "starych" dobrych czasów budowałam sobie w domu i na podwórku ja, z kocy (u nas śpiwór pełni tę zaszczytną rolę) i krzeseł. Niewielką nowością są poduchy, które z kanapy wyladowąły na podłodze, dając wielce miłe, mięciutkie i wygodne legowisko. No i nasz bujany fortel, który robi za wielkie krzesło. Jeszcze tylko ognisko rozpalić na środku w dużym pokoju i biwak gotowy.

Miłego dnia!

sobota, 23 października 2010

Tak się składa, jak już wielokrotnie tutaj mówiła, że kochamy książki. Wszyscy, wszystkie ... Marysia zaś z przedszkola wraca "głodna" => głodna książek: czytania, słuchania, oglądania, wożenia, noszenia, przekładania z miejsca w miejsce. W związku z tym wieczory spędzamy na ucztach, książkowych ucztach. A czasem uda nam się wyrwać na taką ucztę gdzieś - do pobliskiej biblioteki, do księgarni czy w końcu do Empiku. Ostatni nasz pobyt w bibliotece zaowocował wielką fascynacją Basią (Z. Staneckiej). Czytaliśmy już kilka Baś. Lektura zaś "Basia i Mama w pracy" zainspirowało moje dziecię do złożenia własnego komputera. Potrzebowała nieco mojej pomocy, ale dzięki temu ma u siebie swój własny sprzęt elektroniczny. Efekt piorunujący, zobaczcie sami:

A radość pracy na takim sprzęcie równie wielka:

Na koniec dodam jeszcze, że Marysia przynosi z przedszkola coraz bardziej "DOROSŁE" rysunki. Oto jedno z dzieł - Karuzela.

I od razu do głowy przychodza dwie piosenki - pamiętacie je?

1.

Hejże, dziewczęta ,dalej wszyscy wraz !
Karuzela czeka ,wzywa nas z daleka.
Starsze już poszły, młodsze jeszcze nie.
Hejże ha ! Hejże ha ! Śpieszcie się.
Hej, hopsasa, jak ona szybko mknie,
Hej, dalej, dalej do zabawy śpieszmy się !
Hej, śpieszmy się !

2.

Karuzela, karuzela
na Bielanach co niedziela,
Śmiechu beczka i wesela,
A muzyczka, muzyczka nam gra.

piątek, 08 października 2010

Niewiele trzeba mówić.
Ja zawsze myślałam, że na kosz na śmieci, ale u nas kosz się ledwo mieścił i było to niezbyt wygodne. W takim razie mieszkają tam warzywa (np.ziemniaki, cebula) i robot kuchenny.
Marysia wymyśliła zgoła inne zastosowanie dla tej szafki. Ciekawe czy jej (szafce oczywiście) się to spodobało.

środa, 29 września 2010

czyli co znów wymyśliła mama, albo co Marysia robiła w wakacje.

Tę  ksiazkę, o której będzie mowa kupilam dla mojego wówczas 2-latka. W końcu na okładce jest napisane - 2 i 1/2 roku.

Tak się złożyło, że Marysia nie wykazywała w poprzednie wakacje zainteresowania malowaniem, albo robiła to niedbale i nie mogła się dłużej skupić. Zostawiłam więc książeczkę, na lepsze czasy.

I ... doczekała się. W minione wakacje, chociaż Marysia była już dużym 3 i 1/2 - latkiem, książeczka wróciła do łask. Co więcej, stała się miejscem pracy twórczej, wspólnej zabawy, odkrywania ciekawych pomysłów na prace plastyczne i sposobem spędzenia wolnego czasu, który bawił i mnie i Marysię.

Powstały więc prace, różnymi metodami plastycznymi. I ... nie wyczerpało to wszystkich możliwości książeczki :) Zostało jeszcze kilkanaście rysunków do zrobienia - na długie jesienne wieczory :)

Polecam dla rodziców, którzy mają ochotę pobawić się razem z dziećmi.

 1. Pokoloruj obrazek kredkami. Dokończ kolorowanie obrazka. -> U nas flamastrami akurat :)

2. Ozdób samolot kolorowym papierem albo pokoloruj. -> U nas wyklejałysmy kolorowym papierem.

3. Pokolorój wózek kredkami na różowo.

4. Pokoloruj obrazek, używając gąbki namoczonej w farbie.

5. Pokoloruj obrazek flamastrami.

6. Wyklej obrazek kawałkami niebieskiej bibuły. -> U nas jednym kawałkiem.

7. Ozdób liść kawałkami żółtych tkanin. -> U nas także kulki z bibuły. Tkaniny w jesiennych kolorach, nie tylko żółte, ale takie jakie znalazłyśmy.

8. Posmaruj obrazek klejem i posyp siemieniem lnianym.

9. Pokoloruj obrazek świecowymi kredkami.

10. Pokoloruj czerwoną kredką strój św. Mikołaja. Ozdób worek św. Mikołaja w dowolny sposób. -> U nas czerwoną kredką świecową pomalowany mikołaj, a farbami (pędzelkiem) worek.

Telewizor.

Tak sie składa, że u nas w domu, chociaż telewizor jest, to słuzy raczej jako mebel do zbierania kurzu niż jako "okno na świat". Jesli już cos oglądamy, to raczej filmy (ostatnio Avatara ogladałam ze 4 razy) lub seriale (np. dr.House, JAG, SG-1 czy Kości), i raczej na kompie z płytki niż w telewizji. Marysia też jest przyzwyczajona, że raczej ogląda bajeczkę na kompie, tą która sobie wybierze.
W związku z tym ostatnio zaobserwowałam dwie rzeczy:

1. Jesteśmy u babci. Około 18.30. Babcia, która nie posiada kompa, a za to posiada i używa telewizora mówi Marysi, że własnie są bajeczki na Pulsie i może je pooglądać. Marysia posłusznie siada przed telewizorem i ogląda bajkę. Jedna, drugą. Tak się składa, że puszczają Baranka Shoun'a. Odcinek się kończy a Marysia: "Puść mi babciu to jeszcze raz".

Dziecko powtórek :)

2. Babci popsuła sie antena (telewizyjna), więc kupili nową. Babcia przegląda programy. TVP1-jest, TVP2 - jest, TVPinfo - jest, Polsat - jest, 4 - nie ma. Każe dziadkowi iść, żeby pokręcił trochę anteną, to pewnie będzie lepiej odbierac, a może i ta 4 czy Puls się znajda. Niestety, babcia krzyczy w stronę strychu, dziadek krzyczy ze strychu, nie mogą się dogadać. Babcia coraz bardziej zdenerwowana, bo poprawy brak. Babcia do siebie: "No i co z tym zrobic?" Marysia na to: "poprostu to wyłącz"

Dziecko bez telewizora :)

czwartek, 23 września 2010

Mijają dni i tygodnie, a ja mam wrażenie, że nie mam co Wam napisać.

Odkąd Marysia poszła do pełnoetatowego przedszkola, gdzie nie tylko bawi się z dziećmi i rozwija społecznie, ale też  je (4 posiłki w sumie) i śpi (leżakowanie jest ok!), jakoś mało dzieje się w naszym domu. Popołudnia (bo byłam ostatnio na zwolnieniu) i wieczory (po pracy) właściwie spędzamy rysując, pisząc i czytając. Na niewiele więcej jest czas, bo Marysia o 21 już idzie spać, żeby rano wstać "bez marudzenia", jak to sama stwierdza.

To co się zmienia, to stos Marysinych rysunków i listów, które codziennie przynosi z przedszkola i które rysuje potem dla każdego z nas (choć ostatnio głównie dla mnie, bo byłam chora).

Ostatnio też odwiedziliśmy naszą bibliotekę. Bo choć mamy mnóstwo książek w domu, to nic tak nie poprawia humoru i sprawia takiej przyjemności, jak wizyta w miejscu, skąd można przynieść jeszcze więcej książek :)

Dodając do tego moją ostatnią lekturę ("Wychowanie przez czytanie" Irena Koźmińska, Elżbieta Olszewska), mój zachwyt nad ideą głośnego czytania dzieciom (Cała Polska Czyta Dzieciom), mnożąc przez moją miłość do książek pod każdą możliwą postacią ... możecie sobie wyobrazić, że spędziłam co najmniej kilka godzin, przed naszą wizytą w bibliotece,:
- przeglądając
Złotą Listę Książek do czytania dzieciom opracowaną przez Fundację ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom
- podczytując to co proponują do czytania inni na swoich blogach (m.in.
Kufferek ... ksiażek odkurzonych, Półeczka z książkami, zaczytani)
- robiąc listę tego co warto poczytać z Marysią i co już można (ze względu na wiek) zacząć czytać
- przeszukując biblioteczne zasoby i sprawdzając co z tego można wypożyczyć u nas (jak dobrze, że mamy system komputerowy z katalogiem książek, i nie musiałam siedzieć przed takim kartkowym, bo to by zajęło całą wieczność).
Wyobraźcie sobie zatem moją minę, kiedy na moje propozycje wypożyczenia książek z powyższej listy, słyszałam "Nie. Nie podoba mi się. Nie chcę.":. Widać moje dziecko ma swoje czytelnicze gusta, i zostaje przy ulubionych tytułach. Wyszliśmy więc, z wypożyczanym raz po raz Wiktorkiem (
Dzień Wiktora), rysunkiem namalowanym przez Marysię (tak w ramach uzupełniania zasobów rysunkowych :)), i jeszcze czterema pozycjami:

1. Szybka poczta kurierska


2. Basia i taniec / Zofia Stanecka, Marianna Oklejak


3. Tupcio Chrupcio nie chce spać / il. Marco Campanella


4. Pan Kuleczka / Wojciech Widłak

Tak więc, zaprzyjaźniamy się teraz z nowymi bohaterami :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6