Życie toczy się, z dnia na dzień ... A ja czasami zatrzymuję się nad codziennością, by uszczknąć kawałek i napisać ... by nie zapomnieć.
Zakładki:
1% podatku
Gotowanie na ekranie
Kliknij i pomóż
Książki dla dzieci
Książki, książki, książki
Nasze przedszkola
Po pracy:
Poezja w sieci
Prace ręczne
Sklepiki z różnościami
Spotkania w sieci
Wydawnictwa
Z notatnika ...
Zarażona chustomanią?
Znajomi w pracy
Najbliższe Święta:

Wszystkie zdjęcia, filmy i teksty objęte są prawem autorskim. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody jest zabronione, co stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.
Korzystając z cudzych zdjęć, zazwyczaj znalezionych w internecie, zawsze zamieszczam informację o tym gdzie je znalazłam.
Lilypie First Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers AlternaTickers - Cool, free Web tickers Daisypath Anniversary tickers Lubię czytać

Wakacje 2009

środa, 14 października 2009

Dlaczego wspomnieniowo?

Bo zimno na dworze. Jest połowa października a za oknem sypie śnieg. Na ulicach nie tylko bajoro z roztopionego  śniegu, ale jeszcze rzeki płyną ulicami. Miasto nie spodziewało się śniegu – tak jest co roku, ale tym razem potrafię ich zrozumieć. Bo przecież jeszcze wczoraj byłam w pracy w pantofelkach.   Dzisiaj do pracy dotarłam w przemoczonych butach, spodniach mokrych po kolana, przemarznięta. Ciepła kawka nie pomaga :( Bo jak może pomóc na przemoczone nogi i  mokre skarpety …

Dlatego, choć na blogu trochę ciepła i słońca.

A przy okazji – poznajcie Krasnystaw.

Rynek miejski w Krasnymstawie – po renowacji

 

z piekną fontanną - rybą - na środku.

I Marysia, bawiąca się przy fontannie ...

A najlepsze zabawy to:

1. włażenie na murek

2. chodzenie po nim na czworaka

3. chwytanie równowagi bądź udawanie ptaka

4. zabawy z kolegami

5. uganianie sie za chłopakami, trzymanie się za ręce - Marysia przejmowała w tym inicjatywę (wcześnie zaczynamy) ...

6. spoglądanie w jednym kierunku i próba dojrzenia co się kryje pod wodą ...

7. a na koniec jakieś poważne rozmowy i ... zawstydzenie.

Po szaleństwach na rynku wybraliśmy się tego dnia na karuzelę - zamyslenie, odpoczynek, rozluźnienie, radość i spokój.

środa, 23 września 2009

Na dworze słoneczko wciąż świecie, ale to już nie to samo co w lato. Nie trzeba nam smarować ciałka przed parzącymi promieniami. Zakładamy długie rękawy i zaczynamy inaczej patrzeć na świat. Dzień sie skraca i . więcej czasu spędzamy w domu niż na "świeżym powietrzu" (trudno warszawskie powietrze tak nazwać). Dlatego postanowiłyśmy z Marysią wprowadzić trochę słońca na naszego bloga.

269191_4

Zaczniemy od ... przeciwsłonecznego smarowania:

- jedna noga

IS_IMGP0382

- druga noga

IS_IMGP0384

i brzucho .

IS_IMGP0386 IS_IMGP0389

A dalej już tylko:

- pszczoła zajadająca pyłek z kwiatka w słońcu

IS_IMGP0631

- spanie na słońcu

 

IS_0907280236a

- malowanie na słońcu

 

IS_0907290257

- kąpiel w pełnym słońcu

IS_IMGP0395

- posiłek na spacerze, też w słoneczku

IS_IMGP0359

- słoneczna cyganka

IS_0907280235a

- z mamą w ZOO (Zamość) w słoneczny dzień

IS_IMGP0400

- biegi (przełajowe) w słońcu - strasznie to męczące

IS_IMGP0432

- pozowanie w słonecznym-cieniu

IS_0907310273

- z ciocią w skansenie (Lublin), też było słoneczko (dobrze, że nie zapomniałyśmy wody)

IS_0907310312

- skoki na schodach do kościółka, w słońcu, bo bez niego smutno nam ;)

IS_0907310287

A na koniec, dla wszystkich co dotrwali do tej pory, życzymy

Słonecznego Dnia!!!

piątek, 04 września 2009

Windą do nieba, czyli przybycie bociana.

Mieliśmy tę niebywałą okazję, spędzić czas wakacyjny nie tylko na wsi, w naszym "zielonym domku", ale również w doborowym towarzystwie. I tak, oprócz Marysi, mamy i taty, babci i dziadka, za sąsiadów mielismy:

- mrówki

- ptaszki

pani KOS pan KOS

Dzięcioł
(nie wiem czy dokładnie taki nas odwiedzał, ten jest najpospolitszy w Polsce)

- ślimaki (w wielkiej ilości)

Ślimak winniczek Wstężyk ogrodowy

Ślimak żółtawy ???

- czasem żabki

żaba trawna

rzekotka drzewna

- i motylki,

Rusałka admirał. Rusałka pawik.

no i oczywiście ćmy i komary. :)

Dołączył do nas również bociek. Fotorelacja z jego przybycia poniżej.

1. ... i powiozą Cię windą do nieba

2. Jada, jadą ...

3. nogi w koszu. Trzeba wyjąć je!

4. I ustawić ich nie moge, chociaż bardzo chcę.

5. Leci bocian leci, a tam w dole ... dzieci.

6. Tatusiu, pomóż bociankowi ... bo ja jeszcze mała jestem.

7. A teraz stanę tak jak bociek. I jak się prezentujemy?

Oczywiście, w naszej kolekcji rozmaitości nie mogło zabraknąć KRASNALI :)


//zdjęcia zwierzaków zaczerpniete z Wikipedii oraz z internetowego wydania "PŁAZY I GADY EUROPY" Joanny Mazgajskiej (www.herpetologia.waw.pl/herpetologia/tytulowa.htm)//

środa, 19 sierpnia 2009

Zostałam ustrzelona w Skansenie - Muzeum Wsi Lubelskiej. Tym razem przez teścia, Pentax'em :)

A więc: "Pojawiam się i znikam"

sobota, 25 lipca 2009

Fotorelacja z tworzenia atlasu liści :)

1. Czas przygotować coś do pisania i odrysowywania liści.

2. Kleić pomagał nam też tata.

3. Marysia przygląda się, jak to sie klei, żeby za chwilę stwierdzić:
- ja tez, ja też,
- ja sama,
- daj,
- posię (proszę)

4. Jak wszyscy kleją, to i ja :) A właściwie to ja najwięcej kleję ;)

Urlopowanie, chociaż oczywiście zwiazane z opieką nad Marysia w dzień i w nocy, odświeżyło mój umysł. A odświeżony, wywietrzony i przewiany umysł, to nowe pomysły, i radość zabawy, wyklejania, odkrywania świata ...

Razem z Marysią miałyśmy plan, pozbierania liści różnych drzew i krzewów rosnących na naszej działce, i przyklejenie ich do kartki, w ramach tworzenia letniego bukietu. Pomysł ewoluowal wraz ze zbieraniem coraz to większej liczby liści. Przy czym każdy liść pochodził z innego drzewa.

Zebrałyśmy dużo różnych liści i zaczęłyśmy każdy z osobna odrysowywać na oddzielnej kartce, a następnie naklejać go obok odrysowanego kształtu. Oczywiście odrysowywaniem zajęłam się ja, klejenie było zaś wspólne, i dużo przy tym było zabawy. Kolejnym krokiem będzie wyklejenie odrysowanych kształtów różnymi materiałami: piaskiem, siemieniem lnianym, mąką, kaszą, itp. Oczywiście jeszcze bardzo dużo pracy przed nami, bo i bardzo dużo różnych liści udało się u nas na podwórku zebrać. A to przecież nie koniec, bo można je równiez zbierac w lesie, czy parku, i uzupełniać brakujące okazy w naszej kolekcji. Jak zakończymy dany obrazek, planujemy umieszczać go w koszulce i wkładac do segregatora ... Zobaczymy co z tego wyjdzie ... Aktualnie mamy już sześć kart z naklejonym i odrysowanym okazem: lipę, dereń, perukowiec zielony, perukowiec czerwony, orzech i jabłoń.